piątek, 21 marca 2014

Trip #2 Seaford, East Sussex. 09-Marzec-2014


Welcome to East Sussex


Początek marca zaskoczył mnie ciekawą wycieczką na południe Anglii. Moja ex-współlokatorka Amy zaprosiła mnie w swoje rodzinne strony. Jej mama obecnie mieszka w Newhaven Town co jest rzut kamieniem od Seaford. Początek wyprawy był dość stresowy. Odbierając bilety (wcześniej zarezerwowane on-line) na dworcu Victoria automat zwariował i wydrukował ich około 12. Zaraz po tym jak ogarnęłyśmy które są dobre a które do wyrzucenia, wypiłyśmy poranną kawę i szybko pochłonęłyśmy croissanty zorientowałyśmy się że nasz pociąg jest odwołany. Jak się okazało większość pociągów miała zaszczytne miano cancelled, a że jest to popularna trasa jadąca przez lotnisko Gatwick, jedyny pociąg jaki jechał w tamtym kierunku był obładowany pasażerami i ich wielkimi walizkami gotowymi zabić kiedy tylko spóźnią się na swój lot. Każdy walczył dzielnie o swoje miejsce w pociągu które na szczęście po wielkiej nerwówce znalazło się dla każdego. 




Byłyśmy niesamowicie lucky, że udało nam się wybrać do Seaford w tak piękną pogodę. Wiosna na Wyspach rozpieszcza teraz, ale tamta niedziela była wyjątkowo piękna.

Także nie przeciągając więcej, oto piękne Seaford!


Garść historii którą zaczerpnęłam od mamy Amy. Niegdyś Seaford było bardzo popularnym miastem portowym, a właściwie jednym z głównych portów w całej południowej Anglii. Paskudni Francuzi jednak zaczęli najeżdżać, grabić i podpalać (kilka razy!) miasto przez co oczywiście port stracił zupełnie na wartości. Zdesperowani mieszkańcy znaleźli kontrowersyjny sposób na zyskanie środków do życia. Zapalali 'fałszywe latarnie morskie' które powodowały rozbicia statków o skały. Następnie okradali wraki. Na szczęście po kilkuset latach (!) Szczęście się odwróciło do biednych Seafordczyków kiedy na początku XIX wieku wybudowano linie kolejowe łączące miasto z niedalekim Lewis i Londynem oraz Brighton. Teraz jest to małe turystyczne miasto szczególnie dla tych zmęczonych głośnym i zatłoczonym Brighton.

Przespacerowałyśmy się wzgórzami ponad morzem, aż do cudownych Seven Sisters (jest to siedem klifów złączonych razem stąd nazwa Siedem Sióstr) - powyżej na zdjęciu w prawym dolnym rogu. To właśnie tutaj kręcono film Robin Hood - Książe Złodziei z Kevinem Costner oraz Pokuta z Keira Knightley. Kolejna ciekawostka, BBC ulokowało Seven Sisters na 3. miejscu na liście Seven Man Made Wonders. 

Każda z Sióstr ma oczywiscie swoją właśna nazwę. Wystarczy zerknąć na zarys poniżej:



Po więcej informacji odsyłam do oficjalnej strony www. Niektórych poniosła piękna pogoda i postanowili trochę popływać : ) Zdjęcie bardzo nieostre ale wykonane z daleka.


Bardzo podobało mi się podejście innych odwiedzających Seven Sisters, plażę itp ponieważ jest bardzo podobne do turystów w naszych Tatrach czy Beskidach. Każdy mówi Dzień Dobry, uśmiecha się do napotkanych ludzi czy też chwali pogodę. Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć wieżę, która ktoś zaczął budować, my kończyłysmy, a każdy kto koło nas przechodził z usmiechem kładł kolejny kamień : )


Nie obeszło się też oczywiście bez panoramicznego ujęcia!


Wracając do samochodu przechodziliśmy przez czyjeś farmy (och, jaki powrót do dzieciństwa, nigdy nie myślałam, że zapach krowiego łajna i siana będę wspominać z rozczuleniem) oraz piękne łąki z małymi zbiornikami wodnymi. Te z kolei przypominały mi zupełnie widoki z moich rodzimych, nowosądeckich stron. Dużo rzeczy się zgadzało oprócz owieczek. Miliona owieczek! Na samym końcu znaleźliśmy pub. Po takiej wycieczce każdemu należałaby się pinta piwa!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz